| Dahab 2007 |
Tydzień temu wróciliśmy z Dahabu w Egipcie. Spot świetny, wiało Nam przez cały czas pobytu. Wiatr przychodził jak w zegarku o 10.30, a kończył około 16. Trzy dni żagle 5.0, w pozostałe 5.6 do 6.4. Korzystaliśmy z bazy windsurfingowej Harrego Nassa ( deski JP i żagle Neil Pryde - oczywiście do wyboru)...
Baza na plaży przy hotelu, około 100 metrów od brzegu spokojnie, a poźniej zaczyna duć. Po lewej stronie laguna z płaską i w miarę płytką wodą, prosto prawdziwy freeride i za drugą rafą fale. Zdarzało się, że zmienialiśmy deski i żagle po pół godzinie pływania, wiatr nasilał się momentalnie i deska 110 litrów i żagiel 6.4 był dużo za duży. Ogólne wrażenia bardzo dobre, hotel Iberotel Dahabeya stworzony dla windsurferów, towarzystwo znakomite Rysiek, Mariusz, Marek i mój młodszy syn Kuba wystarczyło, aby poczuć się jak na kabaretowych wakacjach. Mieliśmy przyjemność poznać, pływać i pogawędzić z prezesem PSW Piotrkiem Jankowiakiem. Co do pozostałych atrakcji Rysiek z Markiem byli na górze Synaj, Mariusz, Kuba i ja skupiliśmy się wyłącznie na pływaniu ( nie licząc dwóch wypadów busem do miasteczka na zakupy). Listopad fajny miesiąc na taki wypad, u Nas prawie zima, a tam ciepła woda i 26 stopni ciepła. Tyle wrażeń - reszta na fotkach. Pozdrawiam Krzysztof
Dahab part I
Dahab part II
|
|
|
|
|
|
|
| |
Wynik głosowania: 5 Głosów: 3

| | |  |
|